Miło nam zaprezentować kolejnego gościa Dni Fantastyki – Michała Jakuszewskiego. Dla osób, które jeszcze nie miały okazji go poznać, jest to polski tłumacz literatury fantastycznej, a z zawodu lekarz radiolog. Tłumaczył cykl powieści Pieśń lodu i ognia George’a R.R. Martina. Członek łódzkiego fandomu fantastyki od 1981, kiedy wstąpił do łódzkiego klubu Phoenix. Zaczynał od tłumaczenia wydawnictw klubowych, od 1991 tłumaczeniem zajmuje się zawodowo. Tłumacz kilkudziesięciu książek, m.in. George’a R.R: Martina, Stevena Eriksona, Glena Cooka, Davida Brina, Teda Chianga, Roberta A. Heinleina.

1. Przedstaw się, czyli Twój nagłówek

Nazwisko: Michał Jakuszewski. Stopień wojskowy: starszy szeregowy. Numer ewidencyjny: Podałbym, nawet mimo RODO, ale naprawdę nie pamiętam.

2. Jak wyglądał początek Twojej kariery?

W latach osiemdziesiątych handlowałem książkami na warszawskich bazarach. Dzięki temu poznałem wielu ludzi związanych z fandomem, zacząłem uczestniczyć w działalności klubowej i wciągnąłem się w wydawanie książek – wówczas jeszcze nielegalnie.

3. Jestem pasjonatką/em…

To znaczy, oprócz fantastyki? Bo ja wiem? Psy lubię. Psy są fajne.

4. Nie lubię…

Szpinaku i mizerii.

5. Stworzyłam/em…

Czy ja wiem? Przetłumaczyłem mnóstwo książek i z niektśrych tłumaczeń jestem naprawdę zadowolony, ale właściwie nie uważam tej działalności za twórczość w ścisłym znaczeniu tego słowa.

6. Mój najbardziej fantastyczny debiut…

Jako tłumacz debiutowałem w roku bodajże 1986 (a może 1985). Było to klubowe wydanie „Wiecznego wojownika” Michaela Moorcocka, więc jakby nie patrzeć powieść fantastyczna.

7. Uwielbiam rozmawiać o…

O sprawach, o których mam coś do powiedzenia. Ale w sumie wolę słuchać niż mówić.

8. Pytanie, które zawsze przyprawia mnie o irytację, brzmi:

Pójdziesz na wybory?

9. „Czas w fantastyce” to dla mnie…

Nadal jeden z podstawowych tematów, mimo że od wydania „Wehikułu czas” minęło już ponad 120 lat.

Kategorie: GOŚCIE