Przedstaw się, czyli Twój nagłówek
Wszystko jest opowieścią. Ty i ja, również.

Jak wyglądał początek Twojej kariery?
Byłem namiętnym czytelnikiem miesięcznika Magia i Miecz. Od podstawówki pisałem teksty do szuflady. Przed maturą wpadłem na pomysł opowiadania o tym, co się stanie na przełomie lat 1999 i 2000. Napisałem tekst i jak zwykle –
schowałem go głęboko. Któregoś wieczoru, siedząc w wannie, uświadomiłem sobie jednak, że akurat ten tekst jest zupełnie się zdezaktualizuje, jeżeli teraz go gdzieś nie wyślę. Wysłałem opowiadanie do MiMa. Kilka tygodni później na maila (nadal go mam) odpisał mi Artur Szrejter. Tekst, pt. “Zamiana”, ukazał się w 2001 roku. Zaraz potem, na chwilę uwierzyłem w siebie i zacząłem jeszcze więcej czytać i pisać. W 2011 roku przypomniałem “Zamianę”, uaktualniając ją na potrzeby zbioru opowiadań, pt. “Mordercy”. Opowiadanie ukazało się wtedy pod tytułem “Constant”. Jest to historia o Bogu, który – jeśli istnieje, zawsze przerażał mnie swoim zero-jedynkowym podejściem do świata.

Jestem pasjonatką/em…
Antropologii śmierci, Stinga i coraz to nowych wyczynów mojego syna.

Nie lubię…
Zamkniętych głów. Jedynych, słusznych rozwiązań i braku chęci do działania.

Stworzyłam/em…
Kilka naprawdę zakręconych postaci. Najbardziej lubię Jona Pendergasta, czyli śledczego Inspektoratu do Spraw Nieumarłych, cudownie zbuntowaną i upartą Tequilę, która jeździ na bojowym kocie, rozmawiając z nim telepatycznie po francusku oraz Manu Ibaneza – jedynego białego szamana, który rozwiązując paranormalne zagadki, robi dużo niedobrych rzeczy, tylko po to, aby na końcu zwyciężyło dobro.

Mój najbardziej fantastyczny debiut…
Bez wątpienia, chwila, kiedy zacząłem czytać synkowi na dobranoc pierwszą poważniejszą powieść. Były to „Kroniki Spiderwick”. Pomimo kilku lat pracy w radiu i wielu publicznych występów, stresowałem się i spinałem jak pies wysłany przez Rosjan w kosmos. Młody nie komentował. Usnął zaraz po trzeciej stronie.

Uwielbiam rozmawiać o…
Technologii, która zmienia kulturę. Konstrukty oparte na AI, prowadzące serwisy informacyjne w Chinach? Skrypty, które uczą się tekstu, aby dopisać dalszy ciąg do akapitu? Wirtualni asystenci, którzy podpowiadają, gdzie w mieście ukryć zwłoki? To nie science-fiction! To się dzieje naprawdę! No i fajnie jest o tym porozmawiać…

Pytanie, które zawsze przyprawia mnie o…, brzmi:…
“A co tam u ciebie?” – Nienawidzę tego pytania. Dzieje się bowiem zawsze tak dużo, że zwyczajnie nie sposób na nie odpowiedzieć. To także doskonale pokazuje, że ten kto pyta, w ogóle mnie nie zna. Odpowiadam wtedy zwykle: Wiesz, dużo się dzieje. Połowy z tych rzeczy nie rozumiem w połowie tak dobrze, jak bym chciał, i mniej niż połowę z nich lubię w połowie tak bardzo, jak na to zasługują.

„Czas w fantastyce” to dla mnie…
Rzeka możliwości. Warto popłynąć na przekór nurtowi, aby sprawdzić co było na początku i cieszyć się wszystkimi niespodziankami po drodze. Do obcowania z fantastyką trzeba mieć otwartą głowę. Obcowanie z nią daje mnóstwo satysfakcji, ale najwięcej przyjemności sprawia cofanie się w czasie i sięganie po teksty starych mistrzyń oraz mistrzów.

Kategorie: GOŚCIE