Wychowała się w Skarżysku – Kamiennej, obecnie mieszka i pracuje w Krakowie. Ukończyła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czyta i pisuje przede wszystkim fantastykę, ale że lubi eksperymentować, ma na swoim koncie także obyczajówki i kryminały. Jej debiutancką powieścią było urban fantasy „Spalić wiedźmę”, a w tym roku do księgarń trafiła książka „Gdzie śpiewają diabły”. Należy do grupy pisarek „Harda Horda”.

Przedstaw się, czyli Twój nagłówek
Jestem przeciętną osobą, która stara się godzić codzienne obowiązki i pracę etatową z pisaniem, i znaleźć przy okazji trochę czasu na zainteresowania i dla rodziny oraz znajomych.

Jak wyglądał początek Twojej kariery?
Piszę właściwie odkąd pamiętam, ale przez całe lata robiłam to do szuflady, ewentualnie – by opublikować teksty na forach literackich. Na papierze debiutowałam opowiadaniem w świętej pamięci SFFiH. „Dotknąć nieba” napisałam mając dwadzieścia lat i chociaż daleko było temu tekstowi do ideału, to ta publikacja sprawiła, że uwierzyłam, że warto próbować uderzać do wydawców. Debiutem powieściowym było „Spalić wiedźmę” – książka trafiła do księgarń w styczniu 2016 roku.

Jestem pasjonatką/em…
…fantastyki, co pewnie zabrzmi tu dość głupio, ale jest jedyną prawdziwą odpowiedzią.

Nie lubię…
…jak pewnie każdy, wielu rzeczy – między innymi nieodróżniania rzeczywistości od fikcji, pomidorów, wyrywkowego i nierzetelnego przedstawiania pewnych zjawisk, biegania i kawy.

Stworzyłam/em…
…sporo książek i opowiadań fantastycznych, kilka obyczajowych, zdarzył się jakiś kryminał.

Mój najbardziej fantastyczny debiut…
…nie jestem pewna, czy w ogóle mogę mówić o najbardziej fantastycznym debiucie. Za debiut zwykle uznaje się wyłącznie pierwsze opowiadanie czy książkę, a moich pierwszych utworów nie nazwałabym najbardziej fantastycznymi.

Uwielbiam rozmawiać o…
Nie ma jednego tematu, o którym lubię rozmawiać szczególnie. Raczej: lubię rozmawiać z osobami, z którymi mam wspólne zainteresowania i z którymi dobrze się rozumiem.

Pytanie, które zawsze przyprawia mnie o…, brzmi:…
Pytania, których najbardziej nie lubię, to standardowe „skąd bierzesz pomysły” (chyba każdy autor ma go dosyć) oraz wszystkie te, które poruszają tematykę moich potencjalnych obaw przed fantastyką… Na przykład, czy nie boję się pisać o demonach albo czy wierzę w to, o czym piszę.

„Czas w fantastyce” to dla mnie…
…pojęcie na tyle szerokie, że trudno o nim opowiedzieć w kilku zdaniach. Ale pierwszym skojarzeniem, które mi się nasuwa, gdy mówi się o czasie i fantastyce jest to, jak fantastyka zmieniała się w przeciągu lat.

Kategorie: GOŚCIE