Przedstaw się, czyli Twój nagłówek
Piotr W. Cholewa. Z zawodu matematyk. Z zamiłowania narciarz. Członek Śląskiego Klubu Fantastyki.

Jak wyglądał początek Twojej kariery?
Znaczy: tłumacza? Chyba typowo: pierwsze teksty tłumaczyłem dla fanzinu, potem opowiadania do czasopism (Problemy, Fantastyka), w końcu powieści. Pierwsze to „Dziwny John” Olafa Stapledona i „Karabiny Avalonu” Rogera Zelazny’ego. Długo by o tym gadać.

Jestem pasjonatką/em…
Już napisałem: nart. I jeszcze filmów animowanych. Kosmosu. Samolotów i śmigłowców. I pewnie jeszcze wielu innych rzeczy. Świat ogólnie jest ciekawy.

Nie lubię…
Szpinaku.

Stworzyłam/em…
Nie wiem. A stworzyłem?

Mój najbardziej fantastyczny debiut…
Widziałem Gwiezdne wojny i nie widziałej jeszcze, że Vader jest opjcem Luke’a. Przeczytałem Władcę Pierścieni. Widziałem na żywo transmisję z lądowania Apollo 11. To był mój debiut w świecie.

Uwielbiam rozmawiać o…
O wszystkim. Ważniejsze jest z kim.

Pytanie, które zawsze przyprawia mnie o…, brzmi:…
o dreszcze

No i dlaczego to ci się nie podoba?
oraz:
No i dlaczego właściwie to ci się podoba?

„Czas w fantastyce” to dla mnie…
Kilkoma rzeczami. Tematem, i to jednym z ważniejszych, podróże w czasie i upływ czasu – to wszystko interesowało fantastykę już od Wellsa.

Czas jest też czymś, co niekiedy wywołuje u mnie uczucie, że przeczytałem już wszystkie ciekawe książki, a to, co powstaje, to tylko powtórki i powroty, naślkadownictwa (na ogół nieświadome).

I jeszcze czymś, co podowuje, że z bohaterów Pratchetta coraz bardziej lubię Cohena.

Kategorie: GOŚCIE